Poniedziałek – taniec, wtorek – pianino, środa – rysunek, czwartek – basen, piątek – gitara, a w weekend – konie; czyli, jak sądy rozliczają zajęcia pozalekcyjne nieedukacyjne.
Uzasadnione potrzeby dziecka to nie tylko wyżywienie, ubranie, leki, edukacja czy dach nad głową. Dziecko ma prawo do rozwoju, realizacji swych pasji, zajęć sportowych.
Rynek oferuje szeroki wachlarz zajęć pozalekcyjnych, a sąd musi ocenić, w jakim zakresie uwzględnić je w alimentach.
Jednym z podstawowych pytań sądu jest to, czy rodzic, z którym dziecko nie mieszka, wyraził na daną aktywność zgodę.
Jeśli tak – winien partycypować finansowo. Jeśli nie – sąd musi ocenić, czy jest ona rzeczywiście uzasadniona.
Często sędziowie wówczas pytają czy dziecko uczestniczyło w tego typu zajęciach, gdy rodzice mieszkali razem.
Jeśli jest to kontynuacja, rzadko zdarza się, aby sąd nie uwzględnił jej kosztów.
Kolejno oceniany jest rodzaj zajęć oraz ich ilość. O ile basen, piłka nożna czy taniec nie są zwykle kwestionowane, tak już np. jeździectwo bywa.
Sądy często ograniczają też ilość aktywności, które rozliczają w alimentach, wskazując, że jeśli rodzic z którym dziecko mieszka decyduje się na kolejne już odpłatne zajęcia dziecka, to winien samodzielnie ponieść ich koszt.
Oczywiście, podstawowym kryterium jest tu stopa życiowa rodziców, zwłaszcza zobowiązanego do alimentacji. Oczekiwania, że np. tata mający możliwości finansowe na poziomie 4000 zł netto, będzie współfinansował naukę jazdy konnej czy grę w tenisa, bywają przez sądy studzone.
Zdarza się też, że sąd wskazuje, że na realizację pasji dziecka można przeznaczyć świadczenie 800 plus, jako dodatkowe wsparcie.
Największym jednak problemem, z którym spotykam się jako praktyk, jest notoryczna odmowa wystawiania rachunków przez prowadzących prywatne zajęcia.
O ile szkoły tańca, szkółki piłkarskie łatwo rozliczyć, to wiele aktywności opłacanych jest „do ręki” i sąd uznaje dany wydatek za nieudowodniony.
Drodzy klienci, płaćcie chociaż blikiem!
Kolejny problem – to dodatkowe koszty aktywności: wpisowe na zawody, stroje i buty taneczne, sportowe etc.
Tu też należy przedstawić dokumenty, potwierdzające fakt ich poniesienia, a wiele osób o tym zapomina.
W efekcie, rozliczana jest tylko część rzeczywistych wydatków.




